|
|
czwartek, 03 lipca 2008
krok za krokiem nad przepascia.....
Slucham muzyki i kazde uderzenie w klawisze fortepianu, każdy dźwięk, który się z niego wydobywa sprawia mi ból. Dzwięki nasączone ciepieniem, które kapie niczym krew ze skaleczonej rany. Ciągnie się, rozrywa. Stoje nad przepaścią i nie wiem co czuje. Jest mi dziwnie i nie potrafie tego opisac. Pojawil sie spokój w dzwiekach, lecz "emocje" nie wzieły dawki relanium. Zachowuja sie niczym wiatr, który raz wieje z większa siła,a na momenty słabnie. Tylko lekkie podmuchy wiatru są jedynie sekundami, które pojawiaja się i znikaja niczym baniki mydlane. Moj rozum zapomnial, ze jest rozumem, jedynie serce daje o sobie znac, tylko czemu w tak brutalny sposób? Czy ja go o to prosiłam? Ale Ono udaje ze jest gluche, nie zwraca na mnie uwagi i dokonuje zbrodni na mojej duszy. A moja dusza, czy jeszcze cos z niej zostało? Wygląda niczym zapisana kartka papieru, która została podarta na drobne kawaleczki, a każdy kawełeczek to część mnie, która nie jest calościa w swoim bycie.Dusza mnie myśli, Lzy płyną mi po policzkach, jakbym chciały wydobyc na zewnątrz cała rozpacz....a może ja wcale nie chce sie jej pozbyc? a może ja jej potrzebuje ? Rozumku moj czemu mnie opuściłeś, czemu udajesz, że Ciebie nie ma? Serce wzieło berło i koronę i udaje że potrafi rzadzić....Może jednak spróbujęcie sie dogadac? Może dacie sobie szanse na wysłuchanie? Kolejny dzień.
czwartek, 12 czerwca 2008
4.48
Boję się utracić tę, której nigdy nie dotknęłam jestem niewolnikiem miłości w klatce łez gryzę jezyk, którym nigdy do niej nie przemówię tęsknię za kobietą, która się nie narodziła ślę pocałunek w przestrzeń lat, które mowią, że się nigdy nie spotkamy Wszystko przemija Wszystko przepada Wszystko przestaje moja myśl odchodzi z zabójczym uśmiechem zostawiając dysonans niepokoju budzujący w mej duszy P.S. to tylko fragment
piątek, 06 czerwca 2008
Kwestionariusz temperamentu wg Florence Littauer
taki wyszedl mi typ osobowości:hmmmm chyba nie dokonca, ale w 80% to JA!!! | | Perfekcyjny melancholik - Perfekcyjny melancholik to myśliciel, idealista i pesymista. Nastawiony na zadania i analizowanie. Przejawia zdolności artystyczne, jest wyczulony na piękno, muzykalny. Cechuje go duża wrażliwość na potrzeby innych, skłonność do poświęcania się, sumienność. Ostrożnie dobiera przyjaciół, ale jest wobec nich wierny i ofiarny. Raczej woli pozostawać w cieniu, będzie więc unikał publicznych wystąpień i zwracania na siebie uwagi. Jeśli jest obdarzony inteligencją to potrafi łatwo rozwiązywać problemy, znajdować twórcze rozwiązania i tego będzie oczekiwał od swojej pracy. Lubi wykresy, schematy, wykazy i liczby. Z łatwością podporządkowuje się regulaminom, dużą wagę przywiązuje do szczegółów, jest wytrwały i dokładny, uporządkowany zorganizowany, zawsze musi dokończyć to co zaczaj. Powinien pracować w środowisku nie wymagającym zmiennych form aktywności, szybkich działań, powinna to być praca nie wymagająca częstych kontaktów z ludźmi, publicznych wystąpień, zwracania na siebie uwagi. |
niedziela, 01 czerwca 2008
cos
Od kilku dni,nie czuje siebie...to co sie ostatnio dzieje wokol mnie jest jakby dla mnie czysta abstrakcja, nie dociera do mnie, a jesli pojawiaja sie chwile swiadomosci to usuwam to "kumka do scierania"i udaje ,ze nie widzialam, nie slyszalam i nie czulam......Dzis pojawila sie chwila w ktorej poczulam cos pozytwnego, cos co sprawilo ze "otworzylam oczy" i nie czulam sie obco......ale byla to tylko chwila.
niedziela, 25 maja 2008
chwila
Wolne zlecialo pioruńsko szybko,a mnie sie wcale nie chce wracac do 'betonu". Uwielbiam latem byc na wsi. Rano buzi mnie zamiast telefonu śpiew ptakow, otwieram okno,a tam przepiekne widoki, zapach kwiatow....hmmm, wieczorem cisza, gwiezdziste niebo w ktore sie wpatruje i oddaje marzeniom. Ale niestety jak to mowia wszystko co piekne i mile straszenie szybko sie konczy......i trudno temu zaprzeczyc!
sobota, 24 maja 2008
miejsce
Jak ostatnio bylam w szkole mialam zajecia z ekologi srodlodowej, a tak naprawde poruszalismy zupelnie inne tematy. Krazlismy w obrebie socjobiologi czy szerzej mowiac psychologi ewolucyjnej. Szczerze mowiac mialam o tym jakies pojecie, ale w zasadzie to tylko znikomy zarys tamatyki. Dzieki tym zajeciom uswiadomilam sobie wiele rzeczy, w zasadzie to byla bardziej pogawdeka, ale wykladowca tak fajnie prowadzil te zajecia, ze z przyjemnoscia sie sluchalo i dyskutowalo. Jak wrocilam do domu, caly wieczor zastanawialm sie nad tym co uslyszalm i nad tym co tak naprawde siedzi we mnie.....bo nie oszukuje sie, ze to co teraz studjuje, czy gdzie pracuje to jest to co sprawia mi radoche i satysfacje, ze to mi w duszy gra. Cale szczescie nie oszukuje siebie. Traktuje to jak "wybryk" natury, ktory pojawil sie na mojej jakze kretej drodze.....Caly czas dojrzewa we mnie to co chce naprawde robic, to co czuje......Tak naprawde nie przekonam sie jesli nie sprobuje, wiec oswajam sie z mysla ze nie koncze swojej drogi "naukowej" na Msos, tylko dzialam dalej....Jakis czas temu postanowilam, ze nie chce przyjmowac tak bezgranicznie tego co mi jest dane tylko dlatego ze los mi to podtyka pod nos, chce probowac, szukac, samkowac az znajde to "miejsce", wtedy sie zatrzymam i powiem sobie tu i teraz....nidzie indziej tylko "tu". zakladam tez wariant, ze moge szukac do konca i nie znalezc tego.....ale wiem jedno nie chce pozbawiac sie "nadziei", bo inaczej nie widze sensu swego istnienia......
czwartek, 01 maja 2008
wolne!!!
w perspektywie przed mna kilka dni wolnego,tylko czy te wolne okaze sie ze jest "wolne"? tego nie wiem, napewno odpoczne od pracy, a to juz cos, ale czy uda sie odpoczac od zupelnienie czego innego....to jest jeden wielki znak zapytania. Od kilku dni zrobilam sobie wolne od jednej osoby....nie wiem czy dobrze zrobilam czy zle?nie wiem czy powinnam sie na to porawac, ale czuje tam w srodeczku ze to bylo jedno z lepszych rozwiazan, zeby nie zwariowac i nie wejsc do ogrodka pt. "niebezpiecznstwo". Nie jest mi z tym na razie ani dobrze ani zle, ale jestem spokojna i oswaiam w sobie pewne rzeczy, nabieram dystansu do tego do slysze. A przyszlosc pokaze czy to co robie, czy te moje dzialania sa sluszne......a teraz sie pakuje bo jade na wies......i po cichu licze, ze uda mi sie do popracowac na moim tekstem:-)
wtorek, 29 kwietnia 2008
bezdomna duchowo
Wczoraj bylam na spotkaniu z kims wyjatkowym,ktory zamieszal mi w glowie i jednoczesnie wiele pokazal, wiele uswiadomil, wiele przypomnial. Niewazne , ze to jest osoba z zupelnie innej bajki, ze to dwa rozne swiaty, a jednak potrafil mi przekazac tak wiele......niezla ladowarka akumulatora!!! zawsze zachwycali mnie ludzie z pasja, z wyobraznia z duza wrazliwoscia, a On jest wlasnie taki jest.......wracajac z tego spotaknia mialam tyle pozytywnych emocji w sobie, nie nazwanych, zreszta nawet nie chce ich nazywac, ze po raz kolejny pojawila mi sie mysl w glowie - banalnie zabarzmi - ze dla takich spotkan, dla takich chwil, dla takiego poznanwania ludzi i swiata mam ochote wstac nastepnego dnia, mam ochote sie usmiechnac i co najwazniejsze co zabrzmi jeszcze banalniej i troche niezrozumiale mam sile i ochote walczyc o siebie!!!! Pewnie nie raz polece w dol, nie raz bede chciala zasnac snnnem zimowym ,ale jednak jest to "cos/ktos" co powoduje, ze bede chciala zeby ta zima minela.......
niedziela, 27 kwietnia 2008
Oni
Gilbert i Malwina to z NIMI sie teraz probuje zapoznac, chce poznac ich "swiat"......to im chce poswiecic swoj czas! Chce wejsc w ich zycie i zamieszkac na troche NIMI, a pozniej sie podzielic ta relacja, tym światem,tymi emocjami.....
sobota, 26 kwietnia 2008
nowe miejsce,a moze nowe zycie?
I nadszedl ten dzien....zmienilam miejsce zamieszkania i czuje wenetrznie jakbym zaczela nowy etap mojej drogi. Nie wiem jaki On bedzie, ale licze ze bedzie lepszy......jeszcze jakis czas nie wyobrazalam sobie byc sama w domu dluzej niz pare godzin, a teraz marze o chwilach samotnosci, lubie ja,zaprzyjaznilysmy sie. Trwanie w niej pozwala mi na poznanie siebie. Zdalam sobie sprawe ostatnio ze tak naprawde nie ma sensu uciekac przed sama soba, bo kiedys i tak trzeba bedzie sie spotkac. Nigdy nie wiadomo,ktory moment jest na to wlasciwy, ale mysle sobie,ze im wiecej wiem o sobie tym latwiej bedzie mi dokonywac wyborow, moja droga bedzie sie stawala coraz bardziej "prostsza", bo bardziej świadoma....moze to brzmi jak psychologiczna bablanina, ale tak czuje.....i to "czuje" ubrane jest wlasnie w takie slowa...... p.s.Choc nie bede tez ukrywac, ze nie moge sie juz doczekac chlopcow:-)
|